niedziela, 25 grudnia 2011

cześć..
        Drugi Dzień Świąt.. nie lubię tego czasu. nie chodzi tu tylko o to , że jest nudno . cicho i bez żadnych ekscytacji , przynajmniej w moim przypadku.
Kończy się rok 2011 .. jejku jak to szybko zleciało.. ile się działo , ile zmieniło i jak wiele przeżyłam . Gdybym miała opisywać to wszystko , za pewne byśmy to długo czytali. ale może tak ogólnikowo podsumuję .. ten rok zaliczam do bardzo emocjonalnego rozdziału w moim życiu. Pamiętam jeszcze nie dawno powitałam ten rok z uśmiechem na twarzy , a teraz go żegnam .. z łzami. Gdybym mogła zmieniłam bym milion rzeczy , milion wydarzeń., może w pewnych momentach zachowałabym się jak dorosła kobieta , ta która jest na tyle silna , na tyle by móc do cholery krzyknąć ' jestem kurwa szczęśliwa' . nie powiem że nie było takich momentów.. Jestem szczęśliwa bo przyjaźnie się z nią , chociaż się tego nie spodziewałam.. zbliżyłam się z nią przez te cholerne 12 miesięcy . Mam najlepsze przyjaciółki na świecie. I to zaczęło się w tym roku. Byłam w szczęśliwym związku , potem w wielkim rozczarowaniu , ale tylko dlatego , że nagle zachciało mi się nowej pieprzonej miłości. zniszczyłam tyle rzeczy.. jak również zyskałam. Teraz gdy jest koniec roku , poczułam się szczęśliwa.. gotowa by móc komuś zaufać .. ale gdy zaufałam .. no wlaśnie .. wtedy straciłam zaufanie do siebie. czuję się tak cholernie słabo .. nie fizycznie , ale psychicznie. piszę te emocjonalne bzdety , tylko dlatego by móc sobie ulżyć , wyrzucić z siebie ciężar. By  już za kilka dni w Nowy Rok .. powiedzieć " ten rok będzie lepszy , a ty będziesz szczęśliwa że on nastał '' . tak bardzo tego chcę .. przepraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz